Dostosuj wydruk

Wielkopolscy hodowcy bydła wybrali nowe władze. Nie milkną echa afery

Wielkopolscy hodowcy bydła wybrali nowe władze. Nie milkną echa afery

Ponad 80 delegatów z terenu całego naszego województwa zjechało w czwartek, 7 lutego do Krobi, aby wybrać nowe władze Wielkopolskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła. Organizacja powstała w 1999 roku skupia obecnie w swoich szeregach 1825 członków-hodowców. Jest drugim pod względem wielkości tego typu związkiem w Polsce.

– Działalność związku to przede wszystkim zaangażowanie społeczne wielu osób. Ludzi, którzy, na co dzień mają szereg obowiązków w swoich własnych gospodarstwach czy też pełnią różne funkcje w innych firmach, instytucjach. Mają własne rodziny i często ich kosztem starają się poświęcić dla dobrej hodowli wielkopolskiej i polskiej – mówił rządzący od 16 lat związkiem prezes Przemysław Jagła.

Zgodnie ze regulaminem obrad zjazdu jako najwyższego organu WZHiPB, oprócz prezesa wybierano także m.in. zarząd związku złożony z 24 członków. Wchodzili do niego delegaci według klucza: 10 z okręgu Leszno, 9 z rejonu Krotoszyn-Ostrów-Kalisz, 2 z rejonu Piła-Konin-Koło-Września i 3 z rejonu Poznań-Gniezno. Przed dokonaniem wyboru nowych władz udzielono jeszcze absolutorium odchodzącym.

W głosowaniu tajnym 81 głosami, przy trzech głosach nieważnych na swoją piątą już kadencję prezesem wybrano Przemysława Jagłę. Natomiast wiceprezesami wyłonionymi spośród członków zarządu zostali Tadeusz Dymarski i Mikołaj Czarnecki. Funkcję sekretarza objął Henryk Olejniczak.

Oczywiście bez echa na zjeździe nie mógł przejść temat, który jak mówił prezes Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka Leszek Hądzlik „odbije nam się wszystkim”, czyli nielegalny ubój chorych krów. Zdaniem nowego-starego prezesa wielkopolskich hodowców „najwięcej jest tutaj manipulacji medialnej w tym wszystkim”.

– To można zaklasyfikować w sferze wypadku przy pracy, a nie afery międzynarodowej, jak to nakręcono w tej chwili. Mówienie, że padliną żywiono ludzi, to jest jakiś błąd. Bo procedury dopuszczają ubój bydła pourazowego. Nie zawsze takie bydło podlega od razu utylizacji z tego powodu, że uległo urazowi. To, które trafia do rzeźni „na nogach”, zdrowe też nie wszystkie partie od razu spełniają wymagania. Tylko dopiero po uboju weterynarz ocenia z pracownikami uprawnionymi do oceny tusz, czy dana sztuka nadaje się do spożycia – tłumaczy Przemysła Jagła.

W jego opinii na całej aferze skorzystają inne państwa, które wykorzystają ją w celu ochrony własnych rynków przed polską wołowiną.

To są straty, które poniesiemy my, producenci, najbardziej uczciwi ludzie w tym całym łańcuchu, którzy nawet procedur nie złamali. Bo nie złamano procedur w ten sposób, że dostarczono chorą i trującą żywność  – podsumowuje prezes WZHiPB.

Członkowie zarządu Wielkopolskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła w Poznaniu

Rejon Leszno

Leszek Hądzlik, Jan Pobierowski, Mikołaj Czarnecki, Stanisław Dudka, Wiesław Konarczak, Rafał Andrzejewski, Zbigniew Dworecki, Roman Lipowczyk, Dariusz Wawrzyniak

Rejon Krotoszyn-Ostrów-Kalisz

Tadeusz Dymarski, Roman Marszałek, Lech Warga, Zygmunt Kaj, Ireneusz Dymarski, Tadeusz Waliszewski, Maciej Pol, Andrzej Adamczak, Przemysław Kmieciński

Rejon Piła-Konin-Koło-Września

Mieczysław Zaremba, Paweł Kaźmierczak

Rejon Poznań-Gniezno

Leszek Koziczyński, Henryk Olejniczak, Robert Neneman

Jakie gostyńskie skarby zobaczymy w telewizji

autor: Bogdan Bujak

Źródło:

Dodano: 2019.02.08

zwielkopolski24.pl Copyright © 2007 - 2019 Południowa Oficyna Wydawnicza
redakcja: ul. Kasprzaka 1a, 63-200 Jarocin, 62 747 15 31